Życie na wynajem. Recenzja książki „Do perfekcji”

Miliony par oczu codziennie śledzą życie innych, skrupulatnie relacjonowane w mediach społecznościowych. Algorytm napędzany polubieniami i udostępnianiami tworzy w nas potrzebę posiadania i bycia częścią tego świata: minimalistycznego, estetycznego, takiego, który zmieści się w instagramowy kadr. Wielkie ambicje dyscyplinowane przez możliwości ekonomiczne tworzą społeczeństwo zachodniej kultury, co w swojej książce pokazuje Vincenzo Latronico. Mowa o głośnej, bo pochodzącej z „krótkiej listy” Bookera powieści „Do perfekcji”, która przed rokiem ukazała się w Polsce nakładem Wydawnictwa Czarne.

Mała książeczka o dorosłych sprawach

„Do perfekcji” rozpoczyna się od… kliknięcia. Przesunięcie kursorem od jednego obrazu do drugiego, za którymi stoją Anna i Tom. Brzmi znajomo? Imiona pasujące do każdego, bo i bohaterowie powieści Latronica nie są szczególnie wyjątkowi. Anna i Tom to przedstawiciele współczesnych trzydziestoparolatków, którzy po skończeniu studiów porzucają ojczyste południe Europy na rzecz obcego Berlina, będącego dla nich symbolem kultury i sztuki, a zarazem przeciwieństwem rodzinnej prowincji.

W kolejnych rozdziałach powieści obserwujemy codzienność Anny i Toma, poszukujących dopaminy w wieczornych wyjściach do berlińskich klubów, przynależności w spotkaniach w muzeach i kurczącym się gronie znajomych, ale też skazanych na nieustanne balansowanie na krawędzi finansowej wydolności. „Żyli w dwóch światach. Z jednej strony – otaczająca ich namacalna rzeczywistość; z drugiej – obrazy. Które też ich otaczały. Pokazywały się na wyświetlaczu smartfona zaraz po przebudzeniu” (s. 53). Ujawniając elementy swojej codzienności w internecie, trzydziestolatkowie pokazują wszak tylko starannie wybrane momenty swojego życia. Przysłonięta cyfrową kurtyną milczenia presja prowadzenia życia według instagram aesthetic doprowadza ich do wypalenia nie tylko zawodowego, ale i osobistego.

Odbici w weneckim lustrze

Lauren Groff powiedzieć miała o książce Vincenza Latronica, że jest to „misternie wyszlifowany” klejnot. Choć wydawnicze blurby uwielbiają przesadę, w przypadku „Do perfekcji” trudno się nie zgodzić się z metaforą Groff. W swojej prozie Latronico pozostaje bardzo dokładny, a każde słowo wydaje się wręcz przemyślanie wycyzelowane. W zaskakujący sposób autor pracuje opisem, tworząc plastyczne obrazy współczesnej klasy średniej. Anna i Tom są przedstawicielami tej grupy młodych dorosłych, którzy z jednej strony mają nieograniczone możliwości, a z drugiej – brakuje im zakotwiczenia, dojrzałej stabilizacji.

Żyli w kraju, którego języka nie znali, mieli elastyczną pracę, którą mogli wykonywać, gdzie i kiedy chcieli, i która w dużym stopniu zależała od kaprysów ich klientów, od kontaktów w social mediach. Ich dom, który sami sobie wybrali i stworzyli, w którym sypiali i pracowali, stanowił jedyny namacalny przejaw tego, kim byli (s. 17).

Latronico trafnie przedstawia problemy pokolenia skazanego na życiowy frilans zarówno w sferze bytowej, jak i uczuciowej. Bohaterowie jego powieści nie mogą być szczęśliwi, gdyż nieustannie poszukują miejsca, które spełni ich podstawowe potrzeby związane z bezpieczeństwem finansowym czy potrzebą przynależności. Czytając, przyglądamy się tym problemom jak zza weneckiego lustra (a może zza tafli szkła smartfonu?), jednak w pewnym momencie uświadomiamy sobie, że to przecież książka dokładnie o nas. Dwudziestolatkowie mają Sally Rooney, trzydziestolatkowie – Vincenza Latronica.

W rozproszeniu

„Miastem rządziły przypływy i odpływy. Zima przynosiła wyjazdy, wiosna – świeżą falę emigracji. Otwierały się nowe lokale, nowe galerie i wypełniały ludźmi do czasu, gdy otwierały się kolejne” (s. 65) – czytamy w powieści. Bohaterowie „Do perfekcji” to współcześni nomadzi bez wyboru, próbujący przekonać się jednak o słuszności życia na walizkach. Latronico pokazuje, jak przestrzeń i człowiek wpływają na siebie wzajemnie. Umiejętnie wplata w to wątek gentryfikacji Berlina, poruszając tym samym etyczną kwestię funkcjonowania w przestrzeni miejskiej, jej re-kultywacji, ale przy okazji wymazywania istniejących powiązań pomiędzy miejscem a jego przeszłością. Kolejny raz na wierzch wypływa problem pieniądzy, stanowiących przepustkę do modnych, komercyjnych przestrzeni.

„Do perfekcji” staje się więc analizą pewnego pokolenia, przestrzeni, ale też próbą odpowiedzi na pytanie, jak wygląda życie ekspaty. Jego symbolem staje się nie tylko praca zdalna, ale również język angielski, który przez swoją uniwersalność, globalność, staje się jednocześnie markerem odrębności. Próbą dopasowania jest uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych niemieckiej stolicy; to jednak próba skazana na porażkę. Na imprezach pojawiają się te same osoby, Inni pozostają w zaklętym kręgu Innych. Mimo wielokulturowości Berlina, jego różnorodności, Anna i Tom wciąż pozostają obcy w świecie, w którym żyją.

Powieść Vincenza Latronica jest książką subtelną, acz uderzającą. Przemówi zwłaszcza do równolatków głównych bohaterów, ale nie tylko. To powieść przemawiająca swoją estetyką – jakkolwiek szeroko ją pojmujemy. Zdecydowanie warta przeczytania.

Bibliografia:

„Do perfekcji” V. Latronico, tłum. K. Skórska, Wydawnictwo Czarne. Wołowiec 2025.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Cześć,

nazywam się Patryk Obarski i od niemal dekady zajmuję się książkami. Tworzyłem bloga, byłem dziennikarzem literackim, obecnie uczę, redaguję książki (najczęściej kulinarne) i prowadzę warsztaty o literaturze. Krytycznoliteracki.pl to mój nowy projekt, w którym chcę dzielić się swoją pasją do literatury.

Wyszukaj